Cześć wszystkim. Pewnie zastanawiacie się, czemu ostatnio nie dodawałam rozdziałów. Cóż, chyba już nadszedł czas by się z tym pogodzić i wreszcie wyznać Wam prawdę. I choć pisząc to, oczy już bolą mnie od płaczu, to wiem, że muszę Was uświadomić w obecnej sytuacji...
A prawda jest taka, że po raz kolejny popełniłam ten sam błąd. Nie zabezpieczyłam się. Ale zapewniano mnie, że z dyskiem zewnętrznym robienie kopii zapasowych, czy nagrywanie płyt ze zdjęciami nie będzie konieczne... Ale jednak, było jak najbardziej konieczne. Nie wiem, co dokładnie się stało, ale wiem tyle, że komputer nie czyta mojego dysku, widzi go jako nieformatowany nośnik. A na dysku znajdowały się wszystkie moje opowiadania... Szansa na ich odzyskanie jest minimalna, jeśli jetst jakakolwiek. Próbowałam jakoś naprawić dysk, ale usterka jest chyba zewnętrzna. Jeśli oddam go do naprawy, być może już nigdy nie odzyskam zawartości... Nie odzyskam moich pierwszych opowiadań, jakie kiedykolwiek napisałam... Nie odzyskam moich godzin spędzonych na pisaniu, na wylewaniu z siebie trudów życia, przekształcaniu wymaroznej wersji siebie w bohaterów książek...
Mój tata nie rozumie tego, co przeżywam. Podobnie jak mama, bardziej martwi się o zdjęcia. Nie rozumieją jak wiele pracy włożyłam w te historie i ile one dla mnie znaczą. Ale wiem, że wy to zrozumiecie. Bo wszyscy jesteśmy do siebie podobni, bo staramy się jakoś zabarwić ten czarno - biały świat, dodając do niego odrobinę magii i barw.
Marzyłam, że kiedyś, w przyszłości, wydam własną książkę. Że ktoś będzie ją czytał i będzie się w nią wczuwał i być może nawet nią zachwycał tak, jak ja zachwycam się innymi książkami, w tym także Waszymi opowiadaniami. Ale może się do tego nie nadaję? W końcu tracę moje dzieła już tak naprawdę po raz trzeci.. I jestem na tyle głupia, że nie wyciągam z tego wniosków... Może jednak głupota jest dziedziczna, sama nie wiem. Może to nawet nie głupota, a idiotyczna wiara, że skoro już raz mnie to spotkało, to po raz kolejny się już nie powtórzy. Sama nie wiem, po prostu nie wiem.
Nie chcę już tego przeciągać, bo jestem pewna, że już nudzi Was czytanie moich nędznych wyznań. Ale nic na to nie poradzę, przelewanie myśli na klawiaturę najlepiej mi pomaga. Dlatego jeszcze trochę Was zajmę. Chcę wreszcie otworzyć część siebie, która od zawsze byłą zamknięta, nawet dla najlepszych przyjaciół, a w szczególności dla rodziny.
Mam już dość... Chciałabym uciec, albo jeśli miałabym na tyle odwagi to skończyć z sobą raz na zawsze. Kilka razy nawet próbowałam, ale nie starczyło mi odwagi. Od kąt pamiętam moi rodzice się kłócili. Cały czas. Jestem w stanie policzyć nasze wspólne, szczęśliwe dni na palcach jednej ręki. Kłócili się, a ja słuchałam jak wypominają sobie nawzajem błedi i wszystkie brudy... Widziałam, jak się biją... Przez jakiś czas obwniałam za wszystko mamę, bo jak zawsze o coś się czepiała. Z biegiem lat zaczęłam obwiniać tate. Dowiedziałam się, że nie chciał, bym się urodziła... I w końcu zorzumiałam, że to wszystko, to moja wina. Moi rodzice pobrali się tylko i wyłacznie dlatego, że mama zaszła w ciąże. Być może, gdybym nigdy nie została stworzona, byliby teraz szczęśliwi? Lubię się nad tym zastanawiać na moście. Kiedy od ziemi dzieli mnie kilkanaście metrów, albo kiedy pociąg wyjeżdża zza zakrętu. Coś we mnei pragnie to wszystko skończyć, raz na zawsze, zacząć od nowa... Ale do tej pory powstrzymywałam się do śmierci tylko myślą, że będę mogła to wszystklo opisać, aby ze mnie uleciało, byście mogli to przeczytać, by ktoś nawet nieświadomie wiedział, co przeżywam... Teraz? Teraz już nic mnie nie powstrzymuje. I nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Ale będę się starać. Jak najdłużej... Będę próbowała to wytrzymać.
Teraz już naprawdę będziemy kończyć. Wstawię ten post na większość blogów, bo chcę, żebyście wiedzieli co się dzieje, czemu nie piszę. Teraz ryczę, nie wiem który raz w tym tygodniu... Wiedziałam, że to będzie dla mnie trudne, ale nie sądziłam, że aż tak. Że to będzie tak cholernie boleć... Ale boli...
Być może to jeszcze nie jest koniec, ale nie mogę tego obiecać. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć tylko tyle, że mam dość. Nie mam już siły. Odchodzę...
środa, 30 marca 2016
niedziela, 13 marca 2016
Rozdział XI - Ta Megan...
Cześć wszystkim. Tak wiem, dawno mnie nie było, ale moja wena była bardzo kapryśna. Dziś wreszcie wzięłam się za siebie i napisałam nowy rozdział, który zaraz przeczytacie ;-) Mam nadzieję, że to już koniec przerwy i że rozdziały będą pojawiać się regularnie, ale nie mogę tego obiecać. Jestem jednak dobrej myśli ;-)
Na razie to tyle :-) Miłego czytania ;-)
Na razie to tyle :-) Miłego czytania ;-)
Są
chwile, które nigdy nie wrócą, ale w pamięci, będą trwać wiecznie…
Gdy wróciłam do mieszkania
było jeszcze ciemno, Jay chrapał w najlepsze. Nie byłam śpiąca, ale nie mając
nic innego do roboty wzięłam długi prysznic i położyłam się w łóżku. Chciałam,
żeby jak najszybciej nastał poranek, chciałam się na coś przydać, ale
oczywiście, jak na złość, czas musiał mi się dłużyć. Ostatecznie znalazłam
najlepsze wyjście z problemu, czyli sen. I choć to także zajęło mi sporo czasu,
to koło czwartej nad ranem udało mi się usnąć.
środa, 17 lutego 2016
Nowe postaci
Cześć wszystkim :-) Dzisiaj krótko i na temat :-) W niedalekiej przyszłości pojawią się dwie nowe postaci. Jedną z nich pewnie (na pewno) znacie, druga natomiast jest stworzona przeze mnie ;-) Mam też info co do nowego rozdziału. Nie jestem pewna, czy wstawię go w tym tygodniu, bo skończył mi się zapas pomysłów i weny :-( Ale postaram się go napisać jak tylko będę miała czas i wenę oczywiście ;-) A oto i nasze nowe postaci!
sobota, 13 lutego 2016
Rozdział X - Niesprawiedliwa sprawiedliwość
Dopiero późną nocą…Przy
szczelnie zamkniętych oknach…Gryziemy z bólu ręce…Umieramy z miłości…
Nadeszła noc, a ja oczywiście
nie mogłam pozwolić Damianowi latać tak po ulicach miasta bez ochrony… Ja wiem,
jest z nim Batman, ale dodatkowa para oczu zawsze się przyda. Czekałam na
budynku sąsiadującym wieżę, gdzie czekał Deadshoot. Chyba nie ruszył się z
miejsca od naszego spotkania. Miał jednak inny strój. Garnitur zastąpił ciemny
kombinezon, a na nim skórzana kurtka oraz buty do łydki. Na jego prawym oku
znajdowała się specjalna opaska z czymś przypominającym lornetkę. Lawton wciąż
obserwował otoczenie, pewnie w poszukiwaniu Robina. Karabin snajperski był już
przyszykowany. Teraz wystarczyło czekać.
sobota, 6 lutego 2016
Rozdział IX - Zlecenie
Nie
składaj obietnic, jeśli nie jesteś pewny, czy zamierzasz ich dotrzymać.
Nicholas
Sparks
Słońce wschodziło, a ja razem
z nim wybudzałam się ze snu. Wczorajszy dzień był pełen wrażeń. Spotkanie z
Damianem, długa zabawa na przyjęciu, a na koniec odprowadzenie pijanego Jasona
do domu. To dopiero było coś. Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś tak kiwał się na
wszystkie strony. Chyba powinien chwilowo zastopować z alkoholem.
piątek, 29 stycznia 2016
Rozdział VIII - Spotkanie po latach
Ta
sytuacja nie jest mi obca
Lecz za każdym razem upadam
Życie spędziłem uciekając
I zawsze się wymykałem
Jednak przy Tobie czuję coś
Co sprawia, że pragnę tu zostać
Na to wszystko byłem przygotowany
Nie strzelam by chybić
Ale czuję, że zbliża się burza
Jeśli przetrwam kolejny dzień
Nie będzie już sensu biec
Będę musiał się z tym zmierzyć
Jeśli zaryzykuję wszystko
Czy podtrzymasz mnie przed upadkiem?
Jak mogę żyć? Jak oddychać?
Gdy Cię nie ma, duszę się
Chcę kochać, czuć jej płomień w żyłach
Zdradź mi, czy nadeszła chwila by porzucić to co mam?
Dla Ciebie ryzykuję wszystko
To wskazują znaki na niebie
Lecz za każdym razem upadam
Życie spędziłem uciekając
I zawsze się wymykałem
Jednak przy Tobie czuję coś
Co sprawia, że pragnę tu zostać
Na to wszystko byłem przygotowany
Nie strzelam by chybić
Ale czuję, że zbliża się burza
Jeśli przetrwam kolejny dzień
Nie będzie już sensu biec
Będę musiał się z tym zmierzyć
Jeśli zaryzykuję wszystko
Czy podtrzymasz mnie przed upadkiem?
Jak mogę żyć? Jak oddychać?
Gdy Cię nie ma, duszę się
Chcę kochać, czuć jej płomień w żyłach
Zdradź mi, czy nadeszła chwila by porzucić to co mam?
Dla Ciebie ryzykuję wszystko
To wskazują znaki na niebie
Writing's
On The Wall - Sam Smith
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Justice League vs. Teen Titans
Cześć wszystkim! Już nie mogłam czekać do soboty by podzielić się z wami tą wiadomością, więc ogłaszam to dzisiaj. Wczoraj pojawił się pierwszy "sneak peek" nowej animacji DC, Justice League vs. Teen Titans. Już ostatnio wstawiłam pierwsze zdjęcie przedstawiające obecny skład drużyny, a dziś wklejam poniżej owy "sneak peek". Jeśli go jeszcze nie widzieliście, możecie obejrzeć go teraz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)